Nowojorska codzienność, czyli… traffic nie tylko na ulicach

New York. Miasto, które podobno nigdy nie śpi. I chyba wiem dlaczego bo czasami stoi się w pociągu i czeka, aż naprawią sygnalizację. 

Dzisiaj klasyczna nowojorska codzienność. Patrzę, a tu jeden pociąg za drugim. Wagoniki ustawione grzecznie w kolejce, jeden za drugim.

Sygnalizacja nie pracuje jak trzeba, więc wszystko stoi. A w środku? Tłum ludzi. Ktoś jedzie do pracy, ktoś do szkoły, ktoś pewnie ma spotkanie za dziesięć minut, ktoś nerwowo zerka na zegarek, ktoś już dawno pogodził się z losem, a jeszcze inny klnie pod nosem i drepta z miejsca w miejsce. 

I ja też mam jechać.

Ale patrzę na to wszystko i mówię: nie, dziękuję. Ja sobie postoję tutaj.

Czytaj dalej