Fish oil

Od dwóch dni próbuję uwolnić moje mieszkanie od zapachu.

Jakiego?

Ryby.

Nie, nie smażyłam ryby.

Nie robiłam śledzi.

Nie otwierałam puszki szprotek.

Ba! W moim domu nawet żadnej ryby tego dnia NIE BYŁO.

A jednak od niedzielnego wieczoru moje mieszkanie pachnie tak, jakby ktoś w salonie uruchomił nielegalną przetwórnię dorsza.

Wchodzę do domu — RYBA.

Czytaj dalej

Mickiewicz wygrał z żelazkiem

Stoję przy desce do prasowania. Czasem włączam sobie muzykę, a ostatnio nadrabiam filmy. Żelazko w ręku tańcuje po koszulach i spodniach mojego syna, a moja głowa ma w tym czasie rozrywkę. Należy się przecież matce, a jak! 

Tym razem miałam obejrzeć teatr „Król Maciuś Pierwszy” z zacnym gronem aktorów Janem Fryczem, Danutą Stenką i Tomaszem Kotem, których bardzo lubię. Reszty obsady nie pamiętam, ale zapowiadało się naprawdę dobrze.

I nie wiem, jak to się stało.

Coś mi się przełączyło, coś kliknęłam i… wylądowałam przy filmie „Piep*zyć Mickiewicza”.

No i tyle było z prasowania. 

Czytaj dalej