Pech? Zrządzenie losu? A może New York po prostu postanowił dziś sprawdzić moją cierpliwość? 

Nie dość, że przez metro spóźniłam się prawie godzinę, to jeszcze wsiadłam do pociągu i zamiast jechać w dół Manhattanu… pojechałam sobie pięknie w górę.

BRUHHHH!

No geniusz komunikacji miejskiej. Normalnie można mi medal przypiąć.

Tak to jest, jak człowiek pisze, myśli, robi tysiąc rzeczy naraz, w głowie ma kolejne tysiąc i jeszcze próbuje ogarnąć, gdzie właściwie jedzie.

A ludzi wszędzie tłum. Metro dziś kompletnie oszalało. Jeden pociąg, drugi pociąg, opóźnienia, ścisk, każdy gdzieś pędzi, każdy coś musi, a ja… jadę sobie w przeciwnym kierunku. No pięknie! 

I wiecie co?

W którymś momencie stwierdziłam:

No nic. Mój dzień, moja strata. Widocznie ten dzień ma być wyjątkowo piękny, tylko jeszcze o tym nie wiem!

I CO?

I mówiłam, że będzie pięknie?! 

Bo później odpalam Facebooka, a tam wyskakuje mi plakat kobiety, na którą patrzę i już po samym spojrzeniu wiem jedno:

TA KOBIETA  MA ENERGIĘ!

Taką, że mam wrażenie, że ona wejdzie na scenę i rozniesie salę swoim humorem, śmiechem i tym swoim powerem. 

I ja właśnie takich ludzi uwielbiam.

Ludzi z apetytem na życie. Z dystansem do siebie. Z poczuciem humoru. Takich, którzy nie siedzą i nie czekają, aż życie samo zacznie być fajne, tylko biorą je za rogi, potrząsają nim i jeszcze potrafią rozśmieszyć innych.

Kibicuję Jej z całego serca. I nie dlatego, że moja imienniczka! 

Kibicuję Jej, bo czuję w tej kobiecie życie. Bo są ludzie, którzy sami mają apetyt na życie, ale są też tacy, którzy potrafią tym apetytem nakarmić innych.

Humorem. Energią. Śmiechem. Dystansem.

I chyba właśnie takich ludzi potrzebujemy więcej.

Mnie już kupiła samym spojrzeniem z plakatu. 😂 Nie ma bata muszę zobaczyć Ją na żywo!

Coś mi mówi, że to będzie taki występ, po którym człowiek wyjdzie z bolącym brzuchem od śmiechu i jeszcze przez pół drogi do domu będzie się uśmiechał.

A wiecie co najlepsze?

To będzie mój prezent urodzinowy, który sama sobie zafunduję. A co! 

Bo przecież kto powiedział, że na prezent trzeba czekać, aż ktoś go kupi? Człowiek już trochę siebie zna i wie, co mu sprawia radość. A jeśli mogę sobie podarować wieczór pełen śmiechu, dobrej energii i ludzi z apetytem na życie, to ja taką paczkę biorę bez zastanowienia!

Prezent wybrany. Prezent zaakceptowany. Obdarowana zadowolona. 

Ja idę! A Wy?

Bo coś czuję, że będzie ogień.

Kto idzie ze mną? 

Screenshot

Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź