Sądzę, że w dzisiejszym świecie jednym z największych zagrożeń dla człowieka jest KŁAMSTWO. I nie mówię tu tylko o rodzinie, małżeństwie czy przyjaźni. Mówię o życiu w ogóle. O relacjach między ludźmi, o zaufaniu, o zwykłej ludzkiej przyzwoitości!

Kłamstwo działa na mnie jak płachta na byka! Brzydzę się kłamstwem! Chcę żyć w prawdzie, nawet jeśli ta prawda boli jak cholera!

I wiecie co? Nie wzięło się to znikąd.

Wychowałam się w domu, w którym kłamstwo było niemal codziennością. W domu, w którym prawda była po prostu niewygodna. Łatwiej było coś przekręcić, przemilczeć, dopowiedzieć, stworzyć własną wersję wydarzeń niż zwyczajnie powiedzieć, jak było naprawdę.

I najgorsze jest to, że niewiele się zmieniło. Lata mijają, ludzie się starzeją, a mechanizmy pozostają te same. Nadal można opowiadać historie, których nie było, dorabiać komuś intencje, zmieniać fakty i oczekiwać, że wszyscy będą udawać, że nic się nie stało.

A ja już nie chcę w tym uczestniczyć!

Odcięłam się od tego. Świadomie. Ale to nie znaczy, że przestało mnie dotykać. Bo można odciąć się od ludzi, ale nie zawsze można uciec od konsekwencji ich kłamstw.

Kiedy poznałam swojego męża, powiedziałam sobie jedno. KONIEC Z KŁAMSTWEM! Nie chcę okłamywać jego ani nikogo innego. Nie chcę budować swojego życia na kłamstwie. I tej zasady trzymam się do dziś.

To moja żelazna zasada. Nie jakaś dieta cud, którą zaczynam w poniedziałek, a kończę we wtorek przy kawałku szarlotki. Nie! To zasada, według której chcę żyć.

I wiecie co? Naprawdę można żyć bez kłamstwa! Można!

Najbardziej rozwalają mnie ludzie, którzy patrzą ci prosto w oczy, opowiadają historie, przedstawiają fakty, przekonują, że było tak, a nie inaczej, a potem okazuje się, że połowa tej opowieści nigdy nie miała miejsca!

I kiedy mówię:

Przecież mnie okłamałaś!

Słyszę:

No i co się takiego stało? Trochę podkoloryzowałam fakty!

CO?!

Podkoloryzowałaś fakty?!

A po jaką cholerę?! Czemu to miało służyć?! Żeby lepiej wypaść? Żeby kogoś oczernić? Żeby zrobić z siebie ofiarę, a z drugiego człowieka potwora? Żeby ludzie uwierzyli w twoją wersję wydarzeń?!

Bo przecież kłamstwo bardzo często właśnie temu służy. Manipulowaniu drugim człowiekiem. Jego emocjami, oceną sytuacji, a czasami nawet całym życiem!

I jeszcze jedno mnie doprowadza do szewskiej pasji.

Kiedy ktoś mówi:

Nie powiedziałam prawdy, bo nie chciałam ci zrobić przykrości.

GÓWNO PRAWDA!

Przykrość robisz właśnie wtedy, kiedy kłamiesz! Kiedy świadomie wprowadzasz człowieka w błąd! Kiedy odbierasz mu możliwość poznania prawdy i samodzielnego zdecydowania, co z nią zrobić!

Bo prawda, nawet najtrudniejsza, daje człowiekowi wybór. Kłamstwo ten wybór odbiera.

I nie, nie twierdzę, że prawda zawsze jest przyjemna. Czasami boli jak cholera! Czasami człowiek wolałby jej nie usłyszeć. Ale wolę usłyszeć najgorszą prawdę niż najpiękniejsze kłamstwo.

Dla mnie człowiek, który świadomie mnie okłamuje, traci coś, czego nie da się kupić, wymusić ani odzyskać jednym słowem „przepraszam”.

ZAUFANIE.

A bez zaufania nie ma nic. Możemy sobie rozmawiać o pogodzie, o cenie pietruszki, o tym, czy jutro będzie padać, ale ja już nigdy nie będę słuchała cię tak samo.

Bo skąd mam wiedzieć, kiedy mówisz prawdę, a kiedy właśnie piszesz kolejny scenariusz do filmu, którego nigdy nie było?!

Nie jestem święta. Popełniam błędy, czasami powiem coś za szybko, czasami język wyprzedza mi rozum. Ale jest ogromna różnica między pomyłką a świadomym kłamstwem. Między zapamiętaniem czegoś inaczej a celowym przekręcaniem faktów!

Brzydzę się kłamstwem. Jestem na nie uczulona. I z wiekiem coraz mniej mam ochoty tolerować ludzi, którzy robią z prawdy plastelinę i lepią z niej to, co akurat im pasuje.

I właśnie dlatego tak bardzo pilnuję, żeby w moim własnym domu było inaczej.

Jestem matką czwórki dzieci. I nie chcę, żeby moje dzieci musiały kiedyś zastanawiać się, co było prawdą, a co kolejną historią wymyśloną na potrzeby chwili.

Nie chcę, żeby dorastały w przekonaniu, że trzeba kłamać, żeby uniknąć odpowiedzialności, że można oczernić drugiego człowieka, żeby samemu wyjść na świętego, albo że prawda jest dobra tylko wtedy, kiedy nam pasuje!

Chcę, żeby moje dzieci wiedziały, że matka może się pomylić, może zrobić coś głupiego, może nawet zawalić sprawę na całej linii! Ale potrafi powiedzieć: pomyliłam się, przepraszam, to moja wina.

Bo dla mnie to jest właśnie dorosłość. Wzięcie odpowiedzialności za własne słowa i czyny, a nie wymyślanie kolejnej bajki, żeby tylko nie przyznać się do prawdy!

Prawda sama się obroni. Może nie od razu. Może trzeba będzie na nią poczekać. Ale nie trzeba jej podtrzymywać kolejnymi wymyślonymi historiami.

A kłamstwo? Kłamstwo rodzi następne kłamstwo. Potem kolejne i kolejne, aż w końcu sam człowiek gubi się w tym, co komu powiedział.

I wiecie, co jest w tym wszystkim najsmutniejsze? Że niektórzy ludzie tak długo żyją we własnych kłamstwach, że sami zaczynają w nie wierzyć!

Nie chcę tak żyć. Nie chcę udawać, że nie widzę, nie słyszę i nie rozumiem. Nie chcę przytakiwać tylko dlatego, że komuś prawda jest niewygodna.

Wolę trudną prawdę niż wygodne kłamstwo. Wolę bolesną rozmowę niż piękną bajkę. Wolę stracić człowieka przez prawdę niż zatrzymać go przy sobie kłamstwem.

I jednego jestem pewna.

NIE CHCĘ PRZEKAZAĆ SWOIM DZIECIOM W SPADKU TEGO, OD CZEGO SAMA PRZEZ LATA PRÓBOWAŁAM SIĘ UWOLNIĆ.

A teraz jestem naprawdę ciekawa Waszego zdania.

Czym dla Was jest kłamstwo? Czy potraficie wybaczyć komuś, kto świadomie Was okłamywał? Czy można odbudować zaufanie do człowieka, który wielokrotnie patrzył Wam prosto w oczy i kłamał?

I najważniejsze pytanie!

CZY POTRAFICIE POWIEDZIEĆ PRAWDĘ NAWET WTEDY, KIEDY JEST NIEWYGODNA, BOLI I MOŻE WAS WIELE KOSZTOWAĆ?

A może uważacie, że czasami lepiej skłamać, żeby mieć święty spokój?

Podzielcie się swoim zdaniem. Naprawdę jestem ciekawa, gdzie dla Was kończy się niewinne „podkoloryzowanie faktów”, a zaczyna zwykłe, świadome kłamstwo.

Bo dla mnie prawda jest fundamentem każdej relacji. A kiedy fundament jest zbudowany na kłamstwie, prędzej czy później wszystko się zawali.

Screenshot

Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz