Cisza. Wszyscy jeszcze śpią, a krople deszczu bębnią o parapet. Za oknem mokro, zimno, wiatr i plucha. Taka sobota, że człowiek najchętniej zostałby w piżamie do południa.

Rosół już pyrka, leczo się robi, a ja krzątam się po kuchni i wcale mi się nie spieszy. Och, jak ja lubię takie sobotnie nicnierobienie ,kiedy cały dom jeszcze śpi, nigdzie nie trzeba pędzić i można po prostu pobyć sobie we własnej kuchni.

A za chwilkę wyciągnę z piekarnika upieczone, pachnące ciasto ze śliwkami, z nutą cynamonu i soku z cytryny. W całym domu już pachnie obłędnie, a przede mną chyba prawdziwe niebo w gębie.

Jeszcze tylko kawa i można powiedzieć, że sobota rozpoczęta jak należy.

Kto chce kawałek?

Ciasto ze śliwkami

Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź