Naprawdę. Chciałabym sprawdzić, czy uda mi się pościć chociaż jeden dzień, bo czasami mam wrażenie, że jestem jak ta krowa, która ciągle coś miele. 

Zauważyłam, że ja często wcale nie jem dlatego, że jestem głodna. Ja po prostu LUBIĘ PRZEŻUWAĆ. Jestem tego nauczona wręcz perfekcyjnie. Moja żuchwa najwyraźniej uważa, że została stworzona do pracy ciągłej i nie przysługują jej ani urlopy, ani dni wolne. 

Jajko. Jabłko. Kawałek sera. Orzeszek. Coś tam niby low carb… ale ZAWSZE COŚ.

I zaczęłam się zastanawiać: kobieto, czy ty w ogóle potrafisz przez chwilę NIE JEŚĆ?

No więc dzisiaj się przekonamy. 

Dziś jest TEN DZIEŃ.

Usta zamknięte. Nie ma to, że tamto. I kawy też mniej będę chlać. Wypiłam tylko pół litra rano, żeby wstać i rozpocząć proces zwany ŻYCIEM. 

A żeby nie myśleć o lodówce, mam plan!

Czytam „Imię dla Róży” Natalii Przeździk, bo udało mi się ją ściągnąć i mam nadzieję, że dzisiaj ją POŁKNĘ. Skoro niczego innego nie mogę, to chociaż książkę. 

Ale najlepsze jest to, że od wczoraj TAŃCZĘ Z RADOŚCI.

Nawiązałam kontakt z osobą, która totalnie siedzi mi w głowie. Dzisiaj od rana o niej myślę.

Wiecie, co mnie najbardziej kręci w ludziach?

ENERGIA.

Ludzie pełni życia, marzeń, pomysłów. Tacy, którzy nie siedzą i nie czekają, aż życie samo zapuka do drzwi, tylko otwierają je z hukiem i mówią:

NO DOBRA, TO CO ROBIMY?! 

Tacy ludzie są dla mnie jak zapalniki.

I właśnie takiego zapalnika dostałam wczoraj.

Ta kobieta jest już po pięćdziesiątce i spełnia swoje marzenia tak, że mnie dosłownie wysadziło z fotela. Patrzę na nią i myślę: DZIEWCZYNO, DAJESZ CZADU!

I wiecie co?

Ja już nawet nie chcę być taka jak ktoś. Chcę być SOBĄ. Tylko taką sobą, która przestaje grzać dupsko w fotelu i zaczyna robić rzeczy, o których od dawna myśli.

Bo czasami człowiekowi nie potrzeba wielkich przemówień. Potrzeba drugiego człowieka, który swoją energią przypomni mu:

EJ! TY TEŻ JESZCZE MOŻESZ!

Możesz zacząć. Możesz coś stworzyć. Możesz się odważyć. Możesz spełniać swoje marzenia bez względu na to, ile masz lat.

No i mnie ODPALIŁO. 😂

Wczoraj poprawiłam OSIEM ROZDZIAŁÓW książki, która czeka w kolejce. OSIEM!

Dzisiaj mam tyle energii, że jakby ktoś potrzebował, mogę trochę oddać, bo inaczej zgotuję w domu totalną rewolucję. 

Jadę na pełnej petardzie!

Tylko Wy mnie wesprzyjcie dobrymi myślami, żebym za godzinę nie zaczęła romantycznie spoglądać w stronę jajka, jabłka albo kawałka sera. 

Bo ja, moi drodzy, należę do szacownego gatunku Homo sapiens przeżuwaczus człowieka, którego żuchwa musi być cały czas w ruchu.

I NIE.

Nie proponujcie mi gumy.

Ja muszę CZUĆ, ŻE ŻRĘ. 

No dobra. Lecę w mój codzienny sajgon.

Dobrego dnia dla Was! ❤️

Trzymajcie za mnie kciuki, cobym dzisiaj NICZEGO NIE PRZEŻUWAŁA. 

A jak wytrzymam do wieczora, uznam to za osobisty sukces i dowód, że jednak żuchwa może mieć dzień wolny.

Screenshot

Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź