Wkurzona wiara

W niedzielę siedziałam w moim ulubionym fotelu i wpatrywałam się w ekran telefonu.

Czytałam wiadomość od koleżanki.

Raz.

Potem drugi.

I jeszcze raz, jakby za kolejnym razem słowa miały ułożyć się inaczej.

Nie ułożyły się.

Choroba postępuje.

Czytaj dalej

JESTEM PRO-LIFE

Przeczytałam dziś piękny wpis kobiety, matki dziewięciorga dzieci. O lęku przed kolejną ciążą. O pytaniach, które zna chyba niejedna matka: czy damy radę? Czy wystarczy pieniędzy, czasu, miejsca, siły? Czy chcę jeszcze raz przechodzić przez trudy ciąży, pieluchy, nieprzespane noce? Czy jestem gotowa zrezygnować z części swojej wygody, pracy, planów?

Pisała o tym, że z czasem lęk ustąpił miejsca zaufaniu. Że otwarcie na kolejne życie nie zabrało jej szczęścia, ale nauczyło ją, czym to szczęście naprawdę jest. Że dzieci są darem, a człowiek czasami dopiero z perspektywy czasu dostrzega, ile dobra przyszło do jego życia drogą, której sam nigdy by nie zaplanował.

I wiecie co?

To jest piękne świadectwo.

Naprawdę.

Potrzebujemy takich świadectw. Potrzebujemy kobiet, które powiedzą innym: „Ja też się bałam. Ja też miałam wątpliwości. Nie wszystko było łatwe, ale zaufałam i dzisiaj widzę w tym życiu dar”.

Tylko że czytając ten wpis, poczułam, że coś we mnie pęka.

Bo ja też mówię:

/more

Czytaj dalej

Zanim rzucimy kamieniem w matkę…

Od niedzieli śledzę wiadomości o dziewczynce, która wypadła z balkonu w Łomży. Śledzę je chyba bardziej niż inne  historie, bo Łomża to moje rodzinne miasto. Niewielkie. Takie, w którym ludzie często się znają, a jeśli nie znają osobiście, to zawsze znajdzie się ktoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś…

Nie znam tej matki. Nie znam ojca. Nie wiem, co działo się w ich domu. Z informacji medialnych wynika, że rodzina była pod opieką kuratora, więc najwyraźniej wcześniej były tam problemy. Nie zamierzam ich bagatelizować ani kogokolwiek usprawiedliwiać. Jeśli dziecku działa się krzywda, powinny wyjaśnić to odpowiednie służby i przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo dziecka.

Ale jest coś, co przeraża mnie niemal tak samo jak sama wiadomość o tym wypadku.

Komentarze ludzi.

Czytaj dalej

Kamienie zamiast miłosierdzia

Otwieram internet i wszędzie to samo.

Portal za portalem, nagłówek za nagłówkiem.

Kralkę znają wszyscy. A właściwie już nie księdza Kralkę, tylko Kralkę jako osobę świecką, bo odszedł ze zgromadzenia, z kapłaństwa, z tego miejsca, w którym wielu chciało go widzieć na zawsze.

I co?

Odszedł.

Czytaj dalej