Kwiaty… czy Wy też je tak kochacie?

Ja bardzo.

Moja córka dostała ostatnio piękny bukiet, a ja od razu wstawiłam go do mojego ulubionego flakonu. Dostałam go kiedyś od Przyjaciela i od tamtej pory każdy bukiet wygląda w nim jakoś wyjątkowo. 

Najbardziej jednak kocham kwiaty rosnące w ogrodach. Łany kwiatów, kolorowe rabaty, balkony pełne kwitnących roślin… Mogłabym godzinami spacerować i je podziwiać. Uwielbiam przydomowe ogródki, w których zamiast idealnie przystrzyżonego trawnika królują kwiaty. Im jest ich więcej, tym piękniej. Dla mnie to takie małe niebo na ziemi.

Jest jednak jeden zapach, którego bardzo mi brakuje.

Polska maciejka.

Nie wiem dlaczego, ale ta wysiana w USA po prostu nie pachnie tak jak w Polsce. Próbowaliśmy siać ją w różnych miejscach, nawet w doniczkach. Rosła, kwitła… ale tego wieczornego, oszałamiającego zapachu nigdy nie było. Może to kwestia klimatu, może ziemi, a może po prostu z niektórymi wspomnieniami nie da się wygrać.

Uwielbiam też oglądać zdjęcia ludzi, którzy fotografują przyrodę, a szczególnie kwiaty. Takie fotografie mają w sobie coś niezwykłego  spokój, prostotę i zachwyt nad światem. Ostatnio koleżanka pokazała na swoim profilu zdjęcie ogromnego pola rumianków. Patrzyłam na nie jak zaczarowana. Mogłabym godzinami chodzić po takich łąkach. Jest w tej naturalności coś, co porusza moją duszę bardziej niż najbardziej wymyślne ogrody.

Marzy mi się balkon pełen kwiatów, ale mieszkam na osiemnastym piętrze. Latem słońce tak mocno nagrzewa balkon, że w połowie sierpnia zamiast pięknych kwiatów zostają tylko suche badyle. Trudno… Widocznie nie każde miejsce jest stworzone do wszystkiego.

Za to w domu nadrabiam. Kwiaty doniczkowe uwielbiam! Stoją na parapetach i cieszą moje oczy każdego dnia. Często dostaję od znajomych odnóżki roślin, czasem kupię coś nowego i zawsze sprawia mi to ogromną radość.

Z ciętymi kwiatami mam trochę trudniejszą relację. Są piękne, ale zawsze robi mi się trochę smutno, gdy z każdym dniem tracą swój urok. Dlatego rzadko je kupuję. Zdecydowanie bardziej lubię kwiaty w doniczkach albo cebulki kwiatów. Kiedy przekwitną, przycinam je, wyjmuję cebulki, wkładam do papierowej torebki i przechowuję w lodówce aż do wiosny. A potem z ogromną radością sadzę je ponownie i znów mogę podziwiać ich kwitnienie.

Lubię, kiedy natura dostaje kolejną szansę.

Im jestem starsza, tym bardziej zachwyca mnie to, jak wiele piękna Bóg ukrył w zwyczajnych rzeczach. W jednym płatku kwiatu, w zapachu unoszącym się wieczorem nad ogrodem czy w polu rumianków kołyszącym się na wietrze. Czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, żeby zobaczyć coś, obok czego wcześniej przechodziliśmy obojętnie.

A gdyby ktoś zapytał mnie o ogród marzeń…

Byłyby w nim morze rumianków, całe łany maków i złote pola słoneczników. Posadziłabym pachnące piwonie, dywan maciejki, lilie, bez, jaśminowiec, groszek pachnący, lawendę i stare odmiany róż 

takie, których zapach czuć już od furtki.

A ja?

Siedziałabym z mężem na drewnianym ganku z kubkiem dobrej kawy w dłoni. Przed nami zachodzące słońce, obok cicho szumiące jezioro, nad głową śpiew ptaków, a wokół ta cała poezja zapachów i kolorów. Słoneczniki ze swoimi wielkimi głowami pochylałyby się nad nami, jakby chciały zajrzeć do kubka i sprawdzić, co pijemy.

Chyba mogłabym tam zostać już na zawsze…

Kwiaty mają w sobie coś niezwykłego. Potrafią poprawić nastrój, zatrzymać człowieka na chwilę i przypomnieć, że najpiękniejsze rzeczy często są najprostsze.

A Wy?

Lubicie kwiaty? Macie swoje ulubione? A może jest jakiś zapach, który od razu przenosi Was do dzieciństwa?


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź