Ja też! Ale chyba nie aż tak bardzo jak amerykańskie sklepy. 🤣
Słuchajcie… mamy dopiero lipiec. Za oknem upał, człowiek myśli o basenie, grillu i wakacjach, a ja wchodzę do sklepu… i bach! Kokardy, wstążki i ozdoby świąteczne. No po prostu zabrakło tylko Mikołaja, który zapytałby, czy byłam grzeczna. 😂
W New York wszystko dzieje się szybciej. Nie zdążysz dobrze pożegnać jednego sezonu, a następny już stoi na półkach i macha do Ciebie z uśmiechem. Dzieci jeszcze nie wróciły do szkoły, lato w pełni, a handel już zaprasza na… Boże Narodzenie. 🤣
Najbardziej rozbawiła mnie dziś rozmowa z moją siostrą.
Dzwoni i pyta:
– Byłaś już w Costco? Widziałam rzeczy na Halloween!
A ja na to:
– Kochana… Halloween to już było dwa tygodnie temu. Dzisiaj mamy już Boże Narodzenie. Nie jesteś na czasie ze sklepowymi nowinkami! 🤣😂
Na co ona bez chwili zastanowienia:
– To we wrześniu pewnie będą już zające na Wielkanoc! 🤣😂
I wiecie co? Wcale by mnie to nie zdziwiło! 😂
Śmiałyśmy się obie do łez, ale jest w tym też trochę prawdy.
Mam czasem wrażenie, że życie w New York narzuca takie tempo, że człowiek przestaje cieszyć się tym, co jest tu i teraz. Jeszcze nie zdążymy nacieszyć się latem, a marketing już każe nam myśleć o jesieni. Jesieni? Nie… od razu o zimie! Wszystko pędzi na złamanie karku i ciągle goni następny sezon.
A ja czasem chciałabym po prostu nacieszyć się lipcem… bez bombek w koszyku. 😂🎄
A jak jest u Was? W sklepach też już pojawiły się świąteczne klimaty, czy tylko New York oszalał? Dajcie znać, co widzicie na sklepowych półkach. Jestem bardzo ciekawa! 🎄
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.