W niedzielę podczas obiadu miałam bardzo ciekawą rozmowę z moim Przyjacielem. Tak… przez duże „P”, bo są ludzie, których nie da się nazwać inaczej.
To człowiek spokojny, dobry, pracowity. Świetnie gra na instrumentach, ale kiedy odpala się do rozmowy, to dopiero zaczyna się prawdziwa uczta dla głowy i serca. Uwielbiam Go. Od lat inspiruje mnie do działania, myślenia i patrzenia szerzej.
Pamiętam, jak kiedyś, chyba jeszcze w 2018 roku, rozmawialiśmy o naszej twórczości. O tym, co piszemy i dlaczego piszemy. Czytał moje skrobanie, te wszystkie zapiski schowane głęboko w szufladzie. Wtedy powiedział, że powinnam pisać. A ja? Pisałam dla siebie. Bo te słowa pomagały mi przeżyć własne burze.
I wczoraj znów rozmawialiśmy. Tak zwyczajnie. O wszystkim i o niczym.
W pewnym momencie powiedział:
„Wiesz Jola, ludzie mają receptę na wszystko w naszym życiu. Wiedzą, czego nam potrzeba.”
I to było jedno z tych zdań, które zatrzymują człowieka w pół kroku.
Bo przecież coś w tym jest.
A ja dodałam, że ludzie bardzo często patrzą na nas przez pryzmat własnych doświadczeń, sukcesów, porażek, bólu czy miejsca, w którym aktualnie stoją. I potem podają nam gotową receptę. Twierdzą, że to właśnie nam pomoże.
Tylko skąd oni mogą to wiedzieć?
Przecież nie przeszli naszej drogi.
Nie założyli naszych butów.
Nie przeżyli naszych nocy.
Nie dźwigali naszych myśli.
Mówią, że nas znają.
A ja?
Ja sama siebie jeszcze do końca nie znam. Nie znam do końca własnych dzieci, męża, najbliższych. Wciąż ich odkrywam. A są ludzie, którzy są przekonani, że wiedzą o nas wszystko i chętnie wystawią nam gotową instrukcję obsługi życia.
Lubię czytać wiersze ludzi piszących do szuflady. Bo można w nich odnaleźć nie tylko to, co zapisane słowami. Można usłyszeć także to, co ukryte pomiędzy wersami.
I właśnie o tym wczoraj rozmawialiśmy.
O tym, co zostało między słowami.
Jak wiele się w nas zmieniło.
I jak bardzo pozostaliśmy tacy sami.
Z tą samą wrażliwością.
Z tym samym głodem życia.
Z miłością.
Z uczuciami.
Lubię takie dysputy z ludźmi, którzy nie pchają się ze swoją mądrością, nie stawiają się na piedestale, nie mówią: „ja wiem, ja ci powiem”.
Po prostu są.
I samą swoją obecnością pomagają bardziej niż niejeden ekspert od życia.
Uświadamiają ci, że masz prawo do pomyłek.
Do niewiedzy.
Do poszukiwań.
Do zmieniania zdania.
Nawet wtedy, gdy masz już naście lat… razy kilka.
Bozszzzz…
Jak ja się wczoraj czułam zrozumiana.
Ta rozmowa uspokoiła moją głowę. Dała mi nowe spojrzenie na siebie. Przetarła horyzonty.
I wiecie co?
Nie dostałam żadnej gotowej recepty.
Ale dostałam coś znacznie cenniejszego.
Przestrzeń do myślenia.
Uważność.
Wsparcie.
I przekonanie, że to, co robię, ma sens.
A na koniec usłyszałam:
„Jola, pisz. Lubię te twoje doprawione felietony.”
Hahaha!
Czy mogłam poczuć się lepiej?
To był naprawdę dobry czas.
Wiecie… z wiekiem coraz bardziej doceniam ludzi, przy których nie muszę być mądrzejsza, lepsza, silniejsza ani bardziej poukładana.
Wystarczy, że jestem.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo cenię mojego Przyjaciela. Bo kiedy rozmawiamy, nie mam poczucia, że ktoś chce mnie naprawiać. Mam poczucie, że ktoś naprawdę mnie słucha.
A to dziś jest rzadki dar.
Dobrze mieć w swoim życiu człowieka, z którym można usiąść przy jednym stole podczas zwykłej imprezy i nagle okazuje się, że wokół może grać muzyka, ludzie mogą rozmawiać, śmiać się i tańczyć, a Wy zanurzacie się w rozmowie tak głęboko, jakby świat na chwilę przestał istnieć.
Człowieka, od którego chłonie się słowa jak gąbka. Ale nie tylko słowa. Także ciszę. Spojrzenia. To wszystko, co zostaje zawieszone gdzieś pomiędzy zdaniami i czego nie da się wypowiedzieć do końca.
Można spędzić z kimś całe popołudnie i nie powiedzieć nic ważnego. A można wymienić kilka zdań i wrócić do domu bogatszym o nowe spojrzenie na siebie i świat.
I za takie spotkania jestem wdzięczna.
Bardzo.
A Wy?
Macie obok siebie takich ludzi, przy których możecie być sobą? Takich, przy których nie musicie nic udowadniać, niczego grać, niczego tłumaczyć? Takich, którzy nie dają recept, ale swoją obecnością pomagają odnaleźć własną drogę?
Jeśli tak, to jesteście naprawdę bogaci.
Podzielcie się proszę.
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.