Dziś miałam jeden z tych dni, kiedy od samego rana wszystko się sypało.

Najpierw usłyszałam, że jedna z pań, u których pracuję, wyjeżdża. Potem spadł mi na głowę kolejny problem. A na koniec swoje trzy grosze dorzucił mój szanowny mąż. Zamiast mnie wysłuchać i po prostu być obok, usłyszałam, że to moja wina. Czułam, jak łzy zbierają mi się pod powiekami. Byłam zmęczona, zła i zagubiona.

W myślach wołałam:

Boże, gdzie jesteś? Dlaczego tak trudno podjąć decyzję? Co jest ze mną nie tak?

Rzuciłam się na łóżko i sięgnęłam po książkę. Zostało mi dosłownie kilka stron ostatniego tomu trylogii Magdaleny Mikutel „Chcę, żebyś żył”. Czytałam i nagle trafiłam na słowa, które były odpowiedzią na wszystko, co tego dnia nosiłam w sercu:

„Spokojnie. Zrób, co masz zrobić. Bóg dokończy resztę.”

Zamknęłam książkę, wróciłam do kuchni i zaczęłam obsmażać naleśniki z serem na złoty kolor. Takie zwykłe, polskie naleśniki. A w głowie ciągle miałam te słowa.

I wtedy pomyślałam, jak bardzo kocham tę trylogię.

Nie dlatego, że moje życie jest takie jak życie Anieli, Marty, Pawła czy Witka. Bo nie jest. Każdy z nas niesie swój własny krzyż i mierzy się z innymi problemami. A jednak odnajduję w nich siebie.

Ich lęki przypominają moje lęki.

Ich pytania przypominają moje pytania.

Ich upadki przypominają moje upadki.

Ich nadzieja przypomina mi, że nigdy nie jestem sama.

Bóg jest w naszej historii. W mojej. W Twojej. W historii każdego człowieka.

Bóg jest dobry i wszystko, co stwarza, jest dobre. Nad każdym z nas pochylił się z miłością jeszcze zanim przyszliśmy na świat. Dlatego, cokolwiek dzieje się w życiu, przede wszystkim trzymajmy się Boga. Najważniejsza jest miłość. Bóg, który jest Miłością.

W tych książkach jest właśnie to, co kocham najbardziej. Jest wiara, ale nie podana jak sucha lekcja. Jest prawdziwe życie. Są łzy, radości, zwątpienia, trudne wybory, przebaczenie, wspólnota i działanie Ducha Świętego. Są ludzie poranieni, zagubieni, czasem bardzo daleko od Boga, a jednak On nie przestaje ich szukać i kochać.

Magdalena Mikutel ma niezwykły dar. Wierzę, że sam Bóg obdarzył ją talentem pisania. Potrafi tworzyć chrześcijańskie powieści, które nie moralizują, nie nudzą i nie są grzecznymi historyjkami .One po prostu wciągają. Chwytają za serce tak mocno, że człowiek chce przewrócić jeszcze jedną stronę, a potem jeszcze jedną… aż nagle okazuje się, że jest środek nocy.

Przeczytałam już pięć razy dwie pierwsze części. Dziś skończyłam trzeci tom i wiem jedno wracam do początku.

Znowu będę przeżywać te historie.

Znowu będę się wzruszać.

Znowu będę szukać między stronami odpowiedzi na własne pytania.

Tylko tym razem obok książki położę pudełko chusteczek.

Bo Magdalena Mikutel nie pisze tylko o swoich bohaterach.

Ona pisze o nas.

I szczerze? Czuję ogromny niedosyt. Mam nadzieję, że to nie koniec historii tych bohaterów. Chciałabym jeszcze do nich wrócić, jeszcze raz usiąść obok nich, przeżywać ich radości i troski. Bo kiedy zamknęłam ostatnią stronę, miałam wrażenie, jakbym żegnała bliskich przyjaciół.

Dziękuję, Pani Magdaleno, za te historie. Za dobro, nadzieję i przypomnienie, że nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że jesteśmy sami, Bóg nadal pisze naszą historię.

A naleśniki? Wyszły dokładnie takie, jakie miały wyjść. Złociste, pachnące i wyjątkowo smaczne. Może dlatego, że robiłam je już spokojniejsza. Zrobiłam swoje najlepiej, jak potrafiłam. Dopiekłam je na złoty kolor, podałam rodzinie, a resztę… zostawiłam Bogu.

Bo czasem naprawdę wystarczy zrobić to, co do nas należy. A Bóg dokończy resztę.

A Wy? Macie takie książki, do których wracacie po raz kolejny, bo za każdym razem odnajdujecie w nich coś nowego? A może czytaliście trylogię Magdaleny Mikutel „Mój syn”, „Gdzie jesteś, bracie?” i „Chcę, żebyś żył”?

Bardzo chętnie poznam Wasze opinie i książki, które skradły Wasze serca. Piszcie w komentarzach. Uwielbiam czytać o tym, co porusza innych ludzi. 


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 uwagi do wpisu “Spokojnie. Zrób, co masz zrobić. Bóg dokończy resztę.

  1. Jola, zachęciłaś mnie do sięgnięcia po te książki .
    Dziś jest szczególny dzień… bardzo smutny, bardzo tragiczny .
    50 min temu , Kuby kolege odłączono od maszyn podtrzymujących przy życiu .
    Kuba był całą noc w szpitalu, był przy odejściu przyjaciela .
    Ciężko w takich momentach zobaczyć dobro Boga i zrozumieć Jego plan . Jeżeli w tych książkach jest odpowiedź , super!

    1. Aniu, nawet nie wiem, co napisać. Czytam Twój komentarz i serce mi pęka. Nie znam odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się stało. Są sytuacje, wobec których człowiek po prostu milknie.
      Wiem tylko jedno Bóg nie opuszcza nas nawet wtedy, gdy wydaje się, że świat się zawalił. Czasem trudno dostrzec Jego obecność przez łzy, ból i niezrozumienie, ale On jest. Jest przy Tobie, przy Kubie i przy rodzinie Waszego przyjaciela.
      Dziś o 12 będę na Mszy Świętej. Pomodlę się za tego chłopca, za Kubę i za Ciebie. Pomodlę się o pokój serca, o siłę na ten trudny czas i o to, by Pan przytulił Was wszystkich swoją miłością.
      Wiesz, Aniu, mnie siłę daje trwanie przy Bogu. Adoracja Najświętszego Sakramentu, wspólnota, modlitwa i ta cicha pewność, że nawet jeśli nie rozumiem Jego planów, On widzi więcej niż ja. To nie zabiera bólu, ale pomaga go nieść.
      Przytulam Cię mocno modlitwą. Dziś nie musisz być silna. Dziś po prostu pozwól Bogu być obok. ❤️🙏

Zostaw odpowiedź