Jesteśmy w Pensylwanii.

Zimowy czas otula nas tu ciszą i bielą.

Dzieci zjeżdżają z uśmiechem i radością , dziewczyny na desce, chłopcy na nartach ,a my spacerujemy powoli, chłonąc ten niezwykły krajobraz.

Śnieg sypie cicho, drobno, jakby świat chciał przykryć wszystko miękką kołdrą.

Jest biało, jasno, spokojnie.

Nie jest bardzo zimno, choć mróz delikatnie szczypie w policzki, przypominając, że to prawdziwa zima .

Siadam przy kominku.

Kamienne palenisko oddycha ciepłem, a drewno pięknie skwierczy.

Ogień bije pomarańczowym blaskiem, tańczy, migocze, rzuca cienie na surowy kamień.

Wyciągam dłonie, ogrzewam je powoli, patrzę w iskry unoszące się ku górze.

Jest cicho. Jest miło. Jest przytulnie.

Siedzimy tak razem przy kamiennym palenisku.

Zapach palonego drewna wypełnia przestrzeń głęboki, naturalny, kojący.

Uwielbiam ten zapach.

Uwielbiam tę chwilę, kiedy czas zwalnia, a serce robi się spokojne.

Lubię ten czas, kiedy razem gdzieś wyjeżdżamy.

Lubię kolekcjonować wspomnienia te małe obrazy, które zostają w duszy na zawsze.

Lubię, kiedy tworzymy coś razem: śmiech, ciszę, bliskość.

Jestem Bogu wdzięczna.

Za rodzinę. Za wspólne chwile. Za to ciepło, które nie pochodzi tylko od ognia, ale z serc.

Chwilo, trwaj.

Ogniu ,ogrzewaj nas, rozpalaj myśli i uczucia.

Niech śnieg dalej cicho spada, niech iskry tańczą w powietrzu, niech ta zima zapisze się w pamięci jako czas dobra, bliskości i wdzięczności.

Jest tak pięknie.

Tak prawdziwie.

Tak bardzo tu i teraz….


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź