Dziś nie chcę robić bilansu liczb, sukcesów ani porażek.

Nie chcę list postanowień, które mają udowodnić, że będę lepsza.

Nie chcę liczyć przeczytanych książek, zrzuconych kilogramów

ani odhaczonych planów.

Dziś chcę po prostu być.

Praca w szpitalu zmieniła moją perspektywę.

Uświadomiła mi, jak kruche jest życie

i jak bardzo wszystko, co odkładamy na „jutro”,

może nigdy nie nadejść.

Dziś jesteśmy.

Jutro — to niepewność.

Dlatego dziś ma największą wartość.

Chcę uczyć się przeżywać każdy dzień uważnie,

brać z niego to, co najlepsze —

nawet jeśli to „najlepsze”

będzie tylko chwilą ciszy,

spokojnym oddechem,

widokiem śpiących dzieci

albo męża chrapiącego jak lokomotywa obok.

Spokojnym spacerem.

Maseczką na twarzy.

Kubkiem parującej, czarnej kawy.

SMS-em od bliskiego człowieka.

Wiadomością na Messengerze.

Krótką modlitwą wypowiedzianą w myślach.

Najważniejsza jest dla mnie relacja z Bogiem.

Bo kiedy Ona jest na właściwym miejscu,

wszystko inne — chaos i spokój,

zmęczenie i siła, radości i troski —

zaczyna się układać

i odnajduje swoje miejsce.

Ten rok nauczył mnie wdzięczności.

Za pusty talerz zostawiony w lodówce.

Za zjedzone jedzenie

i puste opakowanie pozostawione w środku 

znak, że ktoś był,

że życie toczy się dalej.

Za rodzinę.

Za przyjaciół.

Za rozmowy do późna.

Za codzienność, która nie musi być spektakularna,

by była wystarczająca.

W nowy rok nie wchodzę z listą postanowień.

Wchodzę z otwartym sercem.

Z uważnością.

Z decyzją, że chcę żyć tu i teraz —

prawdziwie, spokojnie, w zgodzie ze sobą.

Bo tylko ten moment jest mi dany.

I tylko dziś mogę kochać, dziękować

i być naprawdę obecna.

A Ty?

Na czym dziś chcesz się zatrzymać,

zanim zacznie się Nowy Rok ?

Co jest Twoim „teraz”,

które warto dziś zauważyć i docenić? 


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź