Uwielbiam chwile, gdy wsiadam do metra. Tłok, szum, ścisk – a jednak jest w tym coś hipnotyzującego. Wagon zamienia się w poranną galerię sztuki: twarze, mimika, włosy, makijaże w biegu… Gdybym umiała malować, powstałby obraz „Człowiek w metrze”.
99% pasażerów pochłoniętych ekranami – oczy wlepione w telefony, laptop na kolanach, świat zamknięty w prostokącie. A wokół toczy się życie: ktoś kończy rysować eyeliner, ktoś chrupie bułkę, ktoś popija kawę, a ktoś chrapie tak, że obok można by biwak rozbić.
Czasem zdarza mi się dłużej popatrzeć i wtedy słyszę wzrokiem: „A ty czego się gapisz?!”. No cóż, ja tak mam – ludzie mnie ciekawią, ich obecność, historie, które niosą w oczach i w ruchach.
Dziś obok mnie stała kobieta w zaawansowanej ciąży – nogi spuchnięte jak małe kiełbaski, twarz zmęczona. Zapytałam, czy wszystko w porządku. Była zdziwiona, ale uśmiechnęła się wdzięcznie. Zaproponowałam wodę – odmówiła, bo zaraz wysiadała do lekarza. I co? Nikt poza mną nie zareagował. Nikt nie podniósł wzroku znad telefonu, nikt nie ustąpił miejsca. Jakby jej tam nie było.
A przecież uczono nas, że miejsce ustępuje się starszym, chorym, kobietom w ciąży. Ale do tego nie trzeba szkoły – wystarczy serce i odrobina uważności.
Mój mąż zawsze mówi: „Jolka, szukasz guza!”. Bo ja naprawdę widzę ludzi. Widzę, że ktoś się pochyla, że ciężko oddycha – i pytam. Podchodzę, uśmiecham się, ustępuję. Dla mnie każda okazja jest dobra, żeby było… po prostu miło.
Pamiętam starszą panią z torbami – elegancka, z Upper East Side 😉, a jednak w metrze, nie w taksówce. Spytałam, czy pomóc jej zejść. Zeszłyśmy powoli, niosąc razem te torby. Jak ona pięknie stawiała te swoje małe kroczki! A ja miałam radość większą niż po wygranej na loterii.
Uwielbiam podróże metrem – bo tam najbardziej widać, jak wiele znaczy mała ludzka życzliwość.
A Wy? Ustępujecie miejsca? Pytacie czasem nieznajomego, czy wszystko w porządku? Bo czasem takie jedno „czy mogę pomóc?” potrafi nie tylko zrobić komuś dzień, ale nawet… uratować życie.
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
Staram się podobnie jak Ty Jolu ,choć nie mam tyle odwagi co Ty. Po prostu mało znam angielski.🤔🥰
Kochana, ja też perfekt nie mówię po angielsku – wiem, że robię błędy i mam spore braki, ale wiesz co? Wcale się tym nie przejmuję! 😊 Jestem jaka jestem – mówię i działam z prędkością światła, a dopiero potem myślę. 😉 Kiedy widzę, że trzeba pomóc, to od razu staję do zadania i żadne mury ani bariery mnie nie powstrzymują. Nie zastanawiam się nad tym – po prostu działam. Spróbuj, a zobaczysz, ile radości to daje! ❤️ Pozdrawiam Cię ciepło!😘♥️