Dziś mój mąż ma urodziny! No powiedzcie sami… czy można było wybrać lepszy dzień? Taki patron w niebie święty Józef! No to dopiero trzeba mieć „plecy” u góry 😄

Tylko wiecie… ja się czasem zastanawiam, czy mój mąż w ogóle z tych przywilejów korzysta. Bo coś mi się wydaje, że bardziej nie niż tak. Włącza mu się jego ukochana, klasyczna, polska mentalność:

A czy mi się należy?

A jak sam nie zrobię, to się nie liczy.

No i potem… pracuje, kombinuje, dźwiga, buduje bo przecież nic z nieba nie spadnie. A ja mu mówię:

– Ale przecież może!

A on:

– Taaak… ty to masz szczęście.

No mam! Bo ja to szczęście po prostu widzę. W kawie, w niebie, w chmurach, w tym, że jesteśmy razem. Ja marzę. Dużo. Czasem aż za bardzo 😉

A mój mąż? Twardo stoi na ziemi. Jak skała. Jakby ktoś go przybił gwoździem do rzeczywistości. Pytam:

– Umiesz marzyć?

A on na to:

– Phi… ile ja mam lat?

No i koniec rozmowy 😂

Dla niego marzenia to czary-mary, różdżka i bajki. A ja wierzę, że można prosić, ufać, marzyć i… dostawać. Że mamy całe niebo do pomocy świętych, Ducha Świętego, patronów… nawet takiego świętego Józefa! No halo!

Ale mój mąż?

Niech inni proszą. Mnie nic nie trzeba.

I tyle z podskakiwania w radości 😄

On nie chce być jak latawiec puszczony na wietrze.

On widzi tylko ten sznurek.

Ktoś trzyma. Ktoś kontroluje. Ktoś ściągnie, jak za wysoko poleci.

A ja?

Ja bym ten sznurek od razu puściła 😄

I właśnie dziś, w dniu Twoich urodzin, mój kochany mężu, życzę Ci…

Żebyś był zawsze jak moja gorąca, czarna kawa ☕

Bez której dzień nie ma sensu. Smaku. Aromatu. Magii.

Żebyś pozwolił sobie puścić ten sznurek.

Choć na chwilę.

I poszybował wysoko tam, gdzie są Twoje marzenia.

Żebyś zobaczył, że życie ma kolory.

I że radość naprawdę jest codziennie tylko trzeba ją zauważyć.

Żebyś czasem położył się ze mną na trawie…

i patrzył w niebo.

Bo te gwiazdy i chmury one naprawdę są też dla nas.

Żeby Twoje marzenia były jak piasek na plaży 

nie do policzenia.

Żebyś nie bał się żyć pełną piersią.

Bo dzień naprawdę zatroszczy się o siebie…

jeśli oddasz go w dobre ręce.

Żebyś miał w sobie odrobinę dziecka –

takiego, które ufa bezgranicznie i prosi o wszystko, czego potrzebuje.

A ja?

Ja kocham Cię jak powietrze.

Jak kawę  bez której życie nie ma smaku.

I cieszę się, że idziemy razem przez życie ❤️

Życzę Ci tego, co sam sobie życzysz…

tylko tysiąc razy więcej.

I tej radości, którą daje samo życie.

Cudownych urodzin, Sławek 🎉❤️😘


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź