Muszę… bo się uduszę!

Naprawdę — duma mnie rozpiera 

Tak, jestem mamą czwórki.

Czterech różnych charakterów.

Czterech żywiołów.

Razem tworzą totalną mieszankę wybuchową 😄

U nas w domu nie ma „grania ról”.

Każdy jest sobą.

Prawdziwy.

Głośny, cichy, wrażliwy, odważny.

I jeśli ktoś przyjechałby do nas na dłużej —

mogłoby go rozsadzić od tej różnorodności.

Ale dziś…

dziś serce matki niemal pękło 

Nasz najmłodszy rodzynek — 5,5 roku

(bo przecież urodzony 6 lutego, więc połówka się liczy 😉)

miał dziś w szkole koncert kolęd.

Aula pełna ludzi.

Cała rodzina zaproszona.

Poszłam.

Byłam.

I następnym razem biorę wycieraczki,

bo ja jestem ckliwa…

bardzo ckliwa…

Bo Boże…

jak te dzieci pięknie śpiewały 😭

A mój syn?

Do mikrofonu — bez cienia tremy.

Zero stresu.

Śpiewał.

Tworzył choreografię na żywo,

na oczach pełnej sali.

Śmiał się, bawił, był sobą —

jakby robił to od zawsze.

Podczas gdy inne dzieci nieśmiało spoglądały na widownię,

lekko oszołomione…

on mówił całym sobą:

Jestem artystą.

Skłon w prawo.

Skłon w lewo.

Rączki w górę.

Rączki w dół.

A ja?

Łzy kapały same.

Serce krajało się…

ze szczęścia 🤍

Elegancki jak mały dżentelmen:

biała koszula,

granatowa marynarka,

granatowe spodnie,

żółta muszka,

blondynek…

Rozwalał system.

Podrywał serca.

Zebrał takie brawa,

że aż brak słów 

Zdjęć nie wstawiam — wiecie jak jest.

Ale dzielę się tym, co przepełnia moje serce.

A przepełnia je:

miłość,

wdzięczność

i ogromna duma.

Dziękuję Bogu za moje dzieci.

Za ich różnorodność.

Za to, że każde jest inne,

wyjątkowe

i prawdziwe.

Dziś tańczę z radości, bo mam ku temu powody.

Bo duma matki mnie rozpiera — no.

Co tu dużo mówić…

wiecie, o co chodzi 😁

Też tak macie?

Podzielcie się swoimi przygodami z dziećmi 


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź