Będę tu zapisywać coś, co długo mieszkało w mojej szufladzie.

Seria, którą zaczynam, jest dla tych, którzy w dzieciństwie nie musieli być grzeczni – musieli być potrzebni.

Dla tych, których wychowywano, by troszczyli się o uczucia dorosłych, choć nikt nie troszczył się o ich własne.

Dla tych, którzy kochają głęboko, ale wciąż noszą w sobie echo warunków, krytyki, ocen i wstydu.

Nie będziemy tu stawiać diagnoz.

Będziemy mówić o życiu.

O dorosłych, którzy dopiero teraz uczą się miłości bez lęku. Miłości, której nie trzeba zasługiwać, która nie boi się odrzucenia.

O tym, jak z dawnego bólu można stworzyć coś nowego: dom, który nie rani.


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź