Obudziłam się dziś w New York , który znów pisze swoją historię. Nowym burmistrzem został Zohran Mamdani – pierwszy muzułmanin i Amerykanin południowoazjatyckiego pochodzenia na tym stanowisku. Internet eksplodował: jedni świętują, inni panikują. A ja? Siedzę z kubkiem kawy i myślę, jak łatwo w nas uruchamia się strach przed tym, co inne.

Nie zajmuję się polityką, ale wierzę, że czasem warto się zatrzymać i posłuchać, zanim osądzimy. Nowy Jork zawsze był miastem ludzi z różnych światów – może właśnie dlatego jest tak żywy, kolorowy i nieprzewidywalny. Nie wiem, jakim będzie burmistrzem , ale wiem jedno: łatki i lęk nigdy nie przyniosły niczego dobrego. Może więc zamiast paniki, dajmy mu szansę – i sobie też – zobaczyć, co ta zmiana przyniesie.

Jak mówi ojciec Szustak w jednym z podcastów:

„Nikt nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie. Słuchaj ludzi, otwieraj się na inne zdania. Nie chodzi o to, żeby zmieniać poglądy, ale żeby pozwolić im się oszlifować w rozmowie z innymi.”

I myślę, że to właśnie ten moment – żeby słuchać, nie krzyczeć. Nie chodzi o to, żeby się bać, tylko żeby się uczyć, obserwować i rozmawiać. Bo to nasze miasto. Nasze wspólne miejsce. A zmiana nie musi oznaczać końca świata – może być początkiem czegoś nowego.

Kończę kawę, lecę na Manhattan. A Ty? Co o tym wszystkim myślisz – dajemy nowemu burmistrzowi szansę, czy od razu zakładamy najgorsze?


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź