Sobota.

Plan dnia: pranie, sprzątanie, zakupy, park z młodym (bo koledzy już się ustawili), no i oczywiście ogarnianie wszystkiego, co się da.

Rzeczywistość? Siedzę przyklejona do okna z kawą jak kot na parapecie. Głowa boli od rana, a tempo mam takie, że żółwie mogłyby spokojnie robić za moich trenerów personalnych 🐢🙃.

Czasami naprawdę się zastanawiam, czy nie dopada mnie jakaś migrena weekendowa. W tygodniu – stres, ręce pełne roboty, zero chwili dla siebie. A gdy tylko przychodzi sobota czy niedziela i niby mogę zwolnić, to ból głowy rozsadza mi czaszkę jakby na złość.

Do tego wszystkiego – balkon zamknięty na dwa lata (TAK, całe dwa lata!) z powodu renowacji. Koniec z moim ukochanym rytuałem: zero kwiatków, zero krzesełek, zero stolika. Jakby ktoś mi ukradł kawałek wolności. Kawa smakuje inaczej, gdy nie można jej sączyć na balkonie, patrząc na świat, tylko trzeba gapić się przez szybę.

A żeby nie było za różowo – w tym tygodniu padła maszyna do kawy, kawiarka i zmywarka. Jednym słowem: masowy bunt sprzętów AGD. Jakby się umówiły: „Ej, nie było jej miesiąc, to uciekamy na emeryturę!”. No i zostałam sama – ja i młynek. Teraz parzę kawę po turecku, a że fusy zostają w kubku, to mam od razu śniadanie w gratisie – kawa + crunchy fusy. Taka promocja życia 😂☕

Na szczęście wczoraj przyjechała nowa zmywarka. Radość taka, jakby ktoś mi Mercedesa pod dom podstawił! 🚗💨 Teraz czekam, aż mój prywatny hydraulik (czytaj: mąż) ją zamontuje. Jest też szansa, że podejmie się reanimacji kawiarki. Jeśli się uda – cud. Jeśli nie – cóż, chyba będę musiała rozważyć drugi etat, żeby uzbierać na nową maszynę do kawy 🙃

A ja? Ja dziś po prostu zwolniłam. Niby tyle do zrobienia, a ja czuję się jak mucha w smole. To dziwne uczucie, ale może właśnie potrzebne. Bo świat i tak oszalał – wszędzie tyle zła, ludzie potrafią być dla siebie bezlitośnie okrutni. Więc ja dziś robię bunt – wybieram kawę (z fusami), okno i chwilę ciszy dla siebie. A potem pójdę do parku, bo uśmiech mojego młodego i jego banda kumpli mają większą moc niż najczystsze mieszkanie.

Także jeśli i Wy dziś jedziecie na zwolnionych obrotach – witajcie w klubie. Zróbcie kawę, usiądźcie, popatrzcie w niebo i miejcie to w nosie, że pranie czeka. Ono i tak nie ucieknie 😉

Dobrego dnia, Kochani! ♥️☕


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź