Wróciliśmy! Cała rodzinka w komplecie, szczęśliwi i radośni. Lot? Idealny – choć w prognozach straszyli huraganem w Nowym Jorku, a ja w głowie układałam już scenariusze rodem z filmu katastroficznego. Na szczęście obyło się bez dodatkowych atrakcji. Duże samoloty transatlantyckie mają tę cudowną cechę, że prawie nie czuć turbulencji. A jeśli już coś buja… to wiedźcie, że dzieje się naprawdę! 😉

Wiecie, co jest najlepsze w powrotach? Ten moment, kiedy otwierasz drzwi domu, witasz znajome kąty i… od razu zaczynasz maraton obowiązków. Pierwsza misja: rozpakowanie bagaży. A było ich sporo – wiadomo, miesiąc nieobecności to nie przelewki.

Druga misja: ratowanie lodówki. Po otwarciu drzwi przywitało mnie światło. Dosłownie. Puste półki świeciły tak mocno, że dzieci uznały to za największą atrakcję. Co pięć minut ktoś podchodził, otwierał drzwiczki i zachwycał się: „Ooo, jest światło!”. A że dzieci głodne, zakupy stały się priorytetem numer jeden.

Dom w sumie był  czysty ,ale jak ktoś ma w genach sprzątanie, to wie, że ręce same szukają, co by tu poprawić. Znasz to uczucie? Patrzysz i niby wszystko okej, ale dusza woła: „Jeszcze tylko te okruszki… i może firanki poprawię… i blat przetrę!”. 😂

Jutro piknik!

Jakby wrażeń było mało, jutro mamy piknik wspólnoty Lew Judy. Fajnie, bo lubię takie spotkania, ale jest jedno „ale”… trzeba coś przygotować do jedzenia. A ludzi? Cała gromadka – około 50 osób!

I tu zaczyna się dylemat: co zrobić na taką ilość głodomorów? Chciałabym, żeby było smacznie, prosto i w miarę szybko, bo wiecie – walizki same się nie rozpakują, a dzieci same się nie nakarmią. 😉

Przyznam szczerze, wciąż żyję tym spokojem i ciszą, które poczułam w Polsce. Ten brak pośpiechu, to celebrowanie zwykłych chwil – coś pięknego. Marzy mi się, żeby tak wyglądała codzienność. Ale znam życie – nadejdzie poniedziałek i włączy się turbo dopalacz.

Póki co delektuję się tą chwilą i… układam w głowie piknikowe menu.

Potrzebuję Waszych rad!

Co byście polecili na taki piknik? Sprawdzone przepisy, które kochają tłumy? Może coś na słono, coś na słodko? Sałatki, wypieki, a może jakieś szybkie przekąski? Podzielcie się swoimi hitami w komentarzach! 🙏

Ściskam Was mocno i lecę ogarniać lodówkę (tak, dalej jest pusta – światło wciąż robi furorę).

Do usłyszenia! ❤️


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź