Od miesiąca żyjemy w takim dziwnym zawieszeniu…
Niby wszystko ok, a jednak coś jest nie tak.
Młody co tydzień wraca do tego samego punktu
ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest jedno:
to wszystko dzieje się w nocy.
Wysoka gorączka, ból brzucha, ból głowy, niespokojny sen.
Noc rozwalona, dziecko cierpi…
a rano?
Jakby ktoś nacisnął reset wstaje i funkcjonuje normalnie, bez bólu, bez gorączki.
I za kilka dni historia powtarza się od nowa.
I za każdym razem robię to samo nie czekam, pakuję młodego i jedziemy do lekarza.
Badania, wymazy, sprawdzanie… i wracamy z jednym: to wirus
Tylko ile może trwać wirus, który przychodzi tylko nocą?
I wraca regularnie od miesiąca?
Krew w normie, testy czyste…
Moczu nikt nawet nie sprawdził, bo nie ma wskazań
I tu wchodzi rzeczywistość życia w USA
jeśli lekarz nie widzi potrzeby, nie ma skierowania.
A jeśli rodzic chce sprawdzić coś dla świętego spokoju, to może…
ale płaci z własnej kieszeni.
I to nie są małe pieniądze.
I nie jest tak, że siedzę i zgaduję z internetu.
Ja po prostu wracam do tego, co już kiedyś przerabiałam
wyrostek, robaki, infekcje… człowiek próbuje to jakoś poukładać.
Ale tutaj lekarze mają swoją tezę
i jeśli nie widzą wskazań, to nie robią badań na wszelki wypadek
Na odrobaczanie nikt nic nie przepisze bez potwierdzenia,
testy na anginę, COVID i grypę były robione wszystkie ujemne.
Nie podważam lekarzy naprawdę chcę im ufać.
Ale patrzę na swoje dziecko i widzę, że coś się powtarza.
Że to nie jest jednorazowy wirus.
Nie jestem lekarzem.
Ale jestem matką i widzę schemat, który wraca jak w zegarku noc, gorączka, ból… dzień i cisza.
I to jest chyba najtrudniejsze
to poczucie, że wszystko wygląda dobrze… ale tylko do kolejnej nocy.
I przychodzi moment, w którym przestajesz się już zastanawiać,
a zaczynasz się po prostu bać.
Bo to nie jest jedna noc.
To nie jest jeden wirus
To jest miesiąc patrzenia na własne dziecko, które cierpi… i słyszenia w kółko, że wszystko jest ok.
A ja już naprawdę nie wiem, co jest gorsze
ten ból w nocy
czy brak odpowiedzi w dzień.
Powiedzcie czy ktoś miał podobnie?
Takie nocne epizody, a w dzień jakby nigdy nic?
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.