No dobra. Miało być pięknie.
Rano ogłosiłam wszem i wobec, że sprawdzam, czy człowiek z gatunku Homo sapiens przeżuwaczus jest w stanie przeżyć jeden dzień bez ciągłego mielenia paszczą.
Otóż mam już wyniki tego niezwykle poważnego eksperymentu naukowego.
NIE JEST….
A przynajmniej ten konkretny egzemplarz, czyli JA .
Trzymałam się dzielnie. Piłam wodę. Kawę. Chodziłam po domu i próbowałam sobie wmówić, że jestem kobietą o żelaznej woli.
Taaa…
Najpierw zaczęła mnie boleć głowa. Potem lekko kręcić mi się w łepetynie. A że ja jednak życie lubię, pomyślałam, że może wystarczy tych eksperymentów naukowych na jeden dzień.
Poszłam do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i przepadłam …
I na pierwszy ogień poszła zupa tajska, którą wczoraj ugotował mój szanowny małżon.
Zjadłam zupę.
A jak już zjadłam zupę, to przecież głodówka i tak poszła się paść, więc wjechało jabłko.
No jabłko jest zdrowe!
Zjadłam.
Potem jajko.
No przecież białko! Samo zdrowie!
I tak oto z dzisiaj nic nie jem przeszłam płynnie do:
zupka, bo mąż ugotował,
jabłuszko, bo witaminy,
jajeczko, bo białko.
Bożeszsz… jak ja lubię wrzucać w siebie jedzenie!
No lubię!
Mnie to naprawdę sprawia ogromną radość. Tylko problem polega na tym, że najpierw jem szczęśliwa jak dziecko, a potem leżę jak bąk i zaczynają się wyrzuty sumienia …
Bo ja, proszę Państwa, chyba nawet nie zdążę poczuć głodu. Jak już zacznę, to wsunę wszystko, co znajdzie się w zasięgu ręki.
Gdyby opakowania były jadalne, to podejrzewam, że też bym je wciągnęła razem z zawartością, żeby nie tracić czasu na rozpakowywanie.
Tak więc oficjalnie zamykam dzisiejsze badanie.
Homo sapiens przeżuwaczus przeżył.
Głodówka nie.
Także ten tego…
Nie umiem robić głodówek. Niestety.
Idę teraz pospacerować, żeby chociaż trochę zminimalizować wyrzuty sumienia i mieć poczucie, że jednak coś dla siebie zrobiłam.
Ot, moja dieta cud:
najpierw nie jem,
potem jem,
potem żałuję,
a na końcu idę na spacer.
I jutro pewnie znowu wymyślę coś genialnego.
Cud, że jeszcze sama za sobą nadążam.
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.