New York. Miasto, które podobno nigdy nie śpi. I chyba wiem dlaczego bo czasami stoi się w pociągu i czeka, aż naprawią sygnalizację.
Dzisiaj klasyczna nowojorska codzienność. Patrzę, a tu jeden pociąg za drugim. Wagoniki ustawione grzecznie w kolejce, jeden za drugim.
Sygnalizacja nie pracuje jak trzeba, więc wszystko stoi. A w środku? Tłum ludzi. Ktoś jedzie do pracy, ktoś do szkoły, ktoś pewnie ma spotkanie za dziesięć minut, ktoś nerwowo zerka na zegarek, ktoś już dawno pogodził się z losem, a jeszcze inny klnie pod nosem i drepta z miejsca w miejsce.
I ja też mam jechać.
Ale patrzę na to wszystko i mówię: nie, dziękuję. Ja sobie postoję tutaj.
Wolę postać trochę dłużej na peronie, popatrzeć na Manhattan w oddali i poczekać, aż ktoś gdzieś ogarnie te światełka, kabelki, sygnały czy cokolwiek tam dzisiaj postanowiło nie współpracować. Bo siedzieć zamknięta w wagonie, który stoi pomiędzy stacjami i ani w przód, ani w tył, to jednak nie moja ulubiona forma spędzania poranka.
I właśnie takie momenty przypominają mi, czym jest życie w New York.
Możesz wyjść wcześniej. Możesz mieć wszystko zaplanowane. Możesz wiedzieć dokładnie, o której masz być na miejscu. A New York spojrzy na Twój piękny plan i powie:
Aha. To fajnie, że masz plan.🤣
I już.
Traffic na ulicach. Traffic na torach. Ludzie w biegu. Klaksony. Pociągi. Opóźnienia. Wieżowce w tle. I milion historii ludzi, którzy właśnie próbują gdzieś zdążyć.
A ja stoję i patrzę na te wagoniki jeden za drugim.
W końcu biorę inny pociąg, bo przecież i tak jestem już spóźniona. A za mną rusza tłum ludzi, bo każdy gdzieś pędzi, każdy ma swoją godzinę, swoją pracę, swoje spotkanie, swoje muszę zdążyć.
No przecież…
Life in New York. Welcome!
Bo tutaj nawet zwykła droga z punktu A do punktu B potrafi zamienić się w małą przygodę. Plan planem, zegarek zegarkiem, a New York i tak zrobi po swojemu.
I człowieku radź sobie! 😂
Przecież to New York…


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.