Nie każdy dom, w którym się krzyczy, jest przemocowy. I nie każdy dom, w którym panuje spokój, jest bezpieczny. Istnieją rodziny, w których nie ma bicia, nie ma awantur, nie ma głodu, ale dzieci wciąż dorastają w napięciu. W takich domach nikt nie uczy, że jesteś ważny. Uczą, że masz być użyteczny.
Narcystyczny rodzic nie krzyczy dlatego, że jest silny. Narcystyczny rodzic wymaga, bo jest pusty. Potrzebuje dziecka nie po to, by je wychować, ale po to, by wypełniało jego braki. Dziecko staje się lekarstwem na samotność, terapią na niespełnione ambicje, opiekunem emocji dorosłego, który nigdy nie dorósł.
Kiedy miłość jest warunkiem, dziecko staje się projektem. Ma spełniać oczekiwania, nosić dumę rodzica na swoich plecach, wyrównywać jego straty, leczyć jego kompleksy. Z czasem zapomina, że miało prawo do własnych uczuć. Uczy się jednego: „Jeśli chcę być kochany, muszę zasłużyć”.
To nie jest dom bez miłości. To jest dom, w którym miłość nie jest darem, lecz walutą.
Te wpisy są własnymi przemyśleniami ,to nie są teksty o narcyzie rodzica z podręcznika.Jest o dzieciach, które w takich domach dorastały. O dorosłych, którzy wciąż biorą zbyt dużo odpowiedzialności, wstydzą się swoich emocji, nie umieją przyjmować bliskości, budują rodziny ostrożnie, jakby były w obcym świecie.
To seria dla tych, którzy kiedyś byli niewidzialni.
Jeśli kiedykolwiek czułeś, że na miłość trzeba zasłużyć, być może ta historia jest także o Tobie.
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.