Co roku, gdy przychodzi moment zmiany czasu, mój organizm krzyczy jedno głośne, bardzo stanowcze :„Nie!”
Niby to tylko godzina różnicy, ale dla mnie to tydzień bez rytmu, dwa z rozregulowanym snem i przynajmniej trzy poranki, w których nawet kawa nie daje rady.
I wtedy zawsze się zastanawiam – czy naprawdę potrzebujemy tego zamieszania? Czy te kilka minut światła więcej wieczorem jest warte tylu dni walki z samą sobą?
Zaczęłam więc szukać sposobów, żeby przejść przez ten czas łagodniej – z mniejszym narzekaniem, większym uśmiechem i odrobiną słońca w duszy.
Codziennie rano, zanim jeszcze chłopaków poderwę z łóżek i pogonię do szkoły, zakładam buty, wychodzę z domu i robię dwie szybkie rundki wokół bloków.
Nie biegam – po prostu idę energicznie. Świat dopiero się budzi, w powietrzu czuć zapach kawy z pobliskiego Dunkin’ Donuts, ktoś wyprowadza psa, ktoś ziewa czekając na autobus.
A ja idę i próbuję przekonać własny organizm, że to będzie dobry dzień.
Po powrocie czuję się bardziej przytomna, ale napięcie nadal gdzieś siedzi – taki cichy bunt wobec przestawionego zegarka.
I wtedy pomyślałam: może kupić lampę do naświetlania?
Podobno działa cuda – poprawia nastrój, wyrównuje rytm dobowy, człowiek po tygodniu czuje się jak po urlopie na Dominikanie.
Brzmi jak magia, prawda?
Ale kiedy zaczęłam szukać jej na Amazonie, trafiłam na modele, które wyglądały bardziej jak ozdoby do salonu niż ratunek dla mojego zegara biologicznego.Kolejny przydaś do domu .
I pomyślałam – może to znak, żeby zamiast kupować światło, po prostu wyjść i je znaleźć.
I wtedy… niespodzianka! Słońce!
Zamiast klikać „kup teraz”, wyszłam z domu i złapałam pierwsze jesienne promienie.
I wiecie co? To działa. Od razu.
A potem oczywiście – Manhattan. Bo gdzie indziej najlepiej łapać słońce?
Na Manhattanie zawsze coś się dzieje. Tym razem wpadłam na Monikę – Boży Pędzel.
Tę samą Monikę, która maluje tak, że makijaż staje się emocją. Zero przesady, zero sztuczności – tylko prawdziwe piękno, to z oczu, z ust i z serca.
A kiedy cię przytuli, to przez chwilę zapominasz, jak się oddycha.
I zaczęła mówić. Nie rozmawiać – mówić po swojemu, czyli jak huragan w dobrym humorze.
Od męża po dzieci, od rekolekcji po Linden, od baru po serce – wszystko na jednym wdechu.
Próbowałam coś wtrącić, ale nie było szans. Przy niej wyglądam jak uczennica milczenia! 😂
Słuchałabym jej godzinami, bo Monika nie tylko opowiada – ona maluje słowami.
I zanim się zorientowałam, minęła godzina. A przecież wyszłam tylko na chwilkę.
Pożegnałyśmy się z obietnicą, że w niedzielę spotkamy się na Manhattanie na gofrach – będziemy piec, gadać, śmiać się i doprawiać wszystko nutą wanilii i spontaniczności.
Bo takie spotkania trzeba pielęgnować – jak dobrą kawę o poranku.
A teraz czas na część przygodową.
Bo ja na ten Manhattan przyjechałam po 80 jajek. Tak, dobrze czytasz – osiemdziesiąt!
Umówiłam się z Gosią, że odbiorę je od niej na ciasto do gofrów. Koleżanka kupiła je w Costco, a ja miałam je tylko zabrać i schować do lodówki.
Brzmi niewinnie, prawda?
Tyle że słońce praży, metro pełne ludzi, a ja z kartonem większym niż moja torebka i z miną bohaterki filmu akcji w wersji „kulinarno-domowej”.
Pot cieknie, ręce mdleją, cztery jajka przygniotłam brzuchem, bo inaczej się nie dało.
Ale dowiozłam!
Zmęczona, spocona, ale dumna – jakbym zdobyła Mount Everest, tylko że z białkiem i żółtkiem w tle.
I wtedy pomyślałam: takie dni rozjaśniają życie bardziej niż jakakolwiek lampa do naświetlania.
Zmiana czasu? Niech sobie będzie.
Bo kiedy ma się Monikę, Manhattan, przyjaciół, którzy obdarowują cię jajkami i dobrym słowem, trochę słońca oraz plan na gofry w niedzielę –
to nawet przesunięty zegar nie jest w stanie popsuć rytmu serca.
Bo światło nie zawsze świeci z lampy.
Czasem ma imię, pachnie kawą i pojawia się wtedy, gdy najmniej się go spodziewasz.
A Wy?
Jak radzicie sobie ze zmianą czasu?
Gdzie znajdujecie swoje światło, gdy dni robią się krótsze – w słońcu, w rozmowie, w drugim człowieku?
Podzielcie się.
Macie swoje małe rytuały, które pomagają Wam przetrwać te szare poranki i rozświetlić dzień od środka?
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.