Chodzę na palcach, żeby nie obudzić młodego. Jest 6 rano – pranie już zrobione, kuchnia i łazienki ogarnięte, living room też lśni. Pierwsza kawa za mną, a ja wciąż mam chwilę, zanim dom się obudzi. W takich momentach doceniam ciszę – w tle tylko jednostajny szum A/C, który nie daje o sobie zapomnieć podczas tych upalnych i wilgotnych dni, a mamy już 24 września i wciąż lato!

Wczoraj miałam wyjątkowe doświadczenie – pomagałam przy obiedzie z okazji Rosh Hashanah, czyli żydowskiego Nowego Roku. To święto obchodzi się bardzo rodzinnie i radośnie. Przy stole jest dużo opowieści, śmiechu i ciepła. Każdy element ma symboliczne znaczenie:

• 🍎 jabłka z miodem – by nadchodzący rok był słodki,

• 🥕 rosół ze słodką marchewką i matzo balls – symbol dostatku i pomyślności,

• 🐟 łosoś – ryba jako znak obfitości i życia,

• 🍞 chałka i babka – domowe wypieki, które niosą ze sobą smak tradycji,

• 🍰 i mnóstwo słodkości – bo im więcej słodyczy na stole, tym więcej szczęścia i dobrych chwil w nowym roku.

To piękne, że jedzenie nie jest tu tylko posiłkiem, ale częścią tradycji i modlitwy o dobry czas. Zasiadając razem przy stole, wszyscy życzą sobie nawzajem dobra i szczęścia – to naprawdę robi wrażenie. Rozmowy z gospodynią, która mnie zaprosiła, były niezwykle inspirujące. Opowiadała o swojej wierze, tradycjach, o tym, jak każde święto ma głębszy sens. Byłam wzruszona tym, jak radośnie i serdecznie potrafią celebrować swoje chwile. Poczułam się częścią czegoś wyjątkowego, choć tylko na jeden wieczór.

Do domu wróciłam przed dziewiątą. Dziewczyny akurat wróciły z parku z młodym, zrobiły mu kolację, wykąpały i położyły spać. Wtedy w całym domu zapanowała cisza – taka, którą aż się czuje. Usiadłam w fotelu i włączyłam radio WQXR 105.9 z muzyką klasyczną. Kubek kawy w ręku, a w tle rozbrzmiewały cudowne kompozycje – fragmenty baletów Czajkowskiego jak „Jezioro Łabędzie „czy „Dziadek do orzechów”,nastrojowe koncerty fortepianowe Chopina, a także majestatyczne symfonie Beethovena i Mozarta.

To radio to prawdziwa podróż przez światy muzyki poważnej – od lekkich, tanecznych walców, aż po potężne chóralne brzmienia, które przyprawiają o ciarki. Każda audycja to jak mały koncert w domowym zaciszu. Siedząc w fotelu, czułam się jak w sali filharmonii – bez tłumów, ale z tą samą magią dźwięku.

✨ Czasami zwykły poranek, ciepły koc i odrobina ciszy mogą być największym luksusem.

A Wy – lubicie posłuchać muzyki klasycznej i pozwolić sobie na taki moment zatrzymania?


Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź