Plan prosty jak zawsze: kawa i frytki na start, bo przecież nie wchodzi się głodnym do tego gigantycznego labiryntu. Inaczej człowiek w połowie drogi padłby gdzieś między regałem KALLAX a sofą EKTORP.
Idę, idę, strzałki prowadzą, a ja czuję się jak w escape roomie. Różnica tylko taka, że zamiast rozwiązywać zagadki – rozwiązuję dylematy: „Potrzebuję tej lampki czy nie?”.
Nowa pościel? Obowiązkowo – każdy ma swoje ulubione kolory, więc hop, ląduje w koszyku. A potem to już lawina: „to”, „tamto” i „siamto”. No bo przecież wszystko się przyda.
Syn – pełen zachwytu – testuje wszystko: piętrowe łóżka, kręcone fotele, labirynty z aranżacji. Największe marzenie? Lampa astronauta i pokój rodem z kosmosu: rakieta zamiast łóżka, gwiazdy na suficie, planety na dywanie. Ja, twardo stąpając po ziemi: „Jedna rzecz, synku. Lotto jeszcze nie wygrałam.” Po długim namyśle – lampa wygrywa. Uff!
Córki? Jedna rzuciła się od razu na dział z roślinami doniczkowymi – bo jak wiadomo, parapet bez nowych kwiatów to dramat. Druga z kolei przepadła przy dekoracjach i obrazach. A tam… słoneczniki van Gogha. Ciężko było przejść obojętnie, bo ten obraz to dla mnie absolutna miłość. Uwielbiam słoneczniki – i w wazonie, i na płótnie. Do tego oczywiście świeczki – bo przecież z IKEA nie wychodzi się bez świeczek.
Bilans końcowy
• Ja: pościel i kilka „przydasiów”.
• Syn: lampa astronauta i marzenia o kosmosie.
• Córki: kwiaty doniczkowe i dekoracje, którym nie sposób się oprzeć.
A mąż? On tradycyjnie dopiero przy kasie przeżył swój własny dramat, patrząc na paragon i robiąc oczy jak pięciozłotówki.
– „Kobieto?! Ile?! Sumienia nie masz?!”
Ja spokojnie: „Ale przecież do IKEA nie jeździmy co tydzień…”
Na co on tylko przewrócił oczami – bo doskonale wie, że chyba jednak częściej, niż mu się wydaje.
A wszystko zaczęło się od kawy i frytek… ☕🍟
Macie też swoje ikejowe tradycje? Frytki na wejściu, obowiązkowa świeczka do koszyka czy może kończy się tak, że wracacie z czymś, czego wcale nie planowaliście kupić? 😅
Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.