Czasami ludzie pytają mnie:
„Po co ty ciągle jeździsz do tego kościoła? Po co wspólnota? Co ci to daje? Przecież twoje życie wygląda tak samo…”
I wiecie… patrząc po ludzku, może mają rację.
Dalej mieszkam tam gdzie mieszkam. Dalej chodzę do tej samej pracy. Mam te same obowiązki, te same troski, czasem te same łzy. Dzieci mają swoje trudności. Mąż swoje. Życie nie stało się nagle łatwiejsze. Nie spadły pieniądze z nieba. Nie zniknęły problemy.
Więc może rzeczywiście łatwiej byłoby zostać pod kocem. Usiąść w miękkim fotelu. Wziąć kieliszek prosecco. Obejrzeć serial. Wybrać wygodę.
Ale ja mam wolną wolę. I właśnie w tej wolności… wybieram Jego.
Nie dlatego, że muszę.
Nie dlatego, że ktoś mi każe.
Tylko dlatego, że wiem, że przy Nim moje serce żyje inaczej.
Wczoraj przeżywaliśmy we wspólnocie Wigilię Zesłania Ducha Świętego. Za oknem było chłodno, mokro, szaro. Dzień, który aż prosił się o sen, ciszę i zostanie w domu. A mimo to przyszli ludzie.
Małżeństwa.
Rodziny z dziećmi.
Samotni.
Chorzy.
Młodzi i starsi.
Każdy ze swoją historią. Każdy z własnym ciężarem. Każdy z tęsknotą. I każdy przyszedł po jedno być bliżej Niego.
Pod przewodnictwem naszego kapłana Michała celebrowaliśmy piękną Mszę Świętą. Modliliśmy się modlitwą dziękczynienia za dar kapłaństwa. A moje serce pękało ze wzruszenia, bo człowiek, którego znamy, z którym szliśmy przez lata modlitwy i wspólnoty… został kapłanem.Ojciec Waldemar ,czyż to nie piękne 😍
Czy rozumiecie, jak wielkim cudem jest patrzeć, jak Bóg dojrzewa owoce przez lata? Po cichu. Bez pośpiechu. Bez wielkiego spektaklu. Aż nagle stoisz i mówisz:
„Boże… Ty naprawdę działasz.”
Śpiewaliśmy. Uwielbialiśmy Boga. Dziękowaliśmy. A Jezus przychodził.
I wiecie co?
Ja wierzę całym sercem, że On naprawdę uzdrawia.
Nie potrzeba wielkich ludzi.
Nie potrzeba cudotwórców.
Bo Jezus przychodzi podczas każdej Mszy Świętej do człowieka, który ma otwarte serce.
I uzdrawia.
Może nie zawsze ciało.
Ale bardzo często serce.
Lęk.
Samotność.
Ciemność.
Brak nadziei.
Wczoraj podczas świadectwa Michał powiedział coś, co zostało we mnie bardzo głęboko. Że Bóg nie zmienił jego życia spektakularnie. Nie sprawił, że wszystko stało się łatwe.
Ale rozświetlił jego ciemność.
Jak światło.
Jak ciepło.
Jak przełącznik.
Bo może życie z Nim z zewnątrz wygląda tak samo…
Ale serce?
Serce już jest inne.
Jest więcej pokoju.
Więcej ufności.
Więcej radości mimo burzy.
Więcej siły wtedy, kiedy po ludzku już jej nie ma.
I dlatego wybieram wspólnotę. Dlatego wracam. Dlatego jadę mimo zmęczenia.
Bo Bóg nie obiecał życia bez problemów.
Obiecał, że nie będziemy przez nie przechodzić sami.
On jest delikatny. Nie wchodzi do naszego życia z hałasem. Nie zmusza. Nie naciska.
On czeka.
Cicho.
Z miłością.
Na zaproszenie.
I czy to nie jest najpiękniejsze? Być kochaną nie za doskonałość. Nie za świętość. Nie za to, że wszystko umiem. Ale pomimo słabości. Pomimo upadków. Pomimo grzechów.
Wracam z takich dni pełna wdzięczności.
Za Boga.
Za wspólnotę Lew Judy.
Za kapłanów.
Za ludzi, z którymi można modlić się, śmiać, płakać i wzrastać.
Za przyjaźnie, które rodzą się przy Nim.
Za rozmowy podczas agape.
Za bliskość.
Za radość prostą i prawdziwą.
Dziękuję Boże za ludzi, których stawiasz na mojej drodze. Za wspólnotę, która pomaga wzrastać. Za miejsca, gdzie wiara staje się żywa.
I dziś, choć za oknem pada…
Ja mam słońce w środku.
Bo kiedy On jest na pierwszym miejscu, nie znaczy, że życie staje się łatwiejsze.
Ono po prostu przestaje być przeżywane samotnie.
Może właśnie dlatego wracam do Niego ciągle od nowa.
Nie po cuda.
Nie po łatwiejsze życie.
Ale po Obecność.
Bo przy Nim nawet zwyczajne życie staje się piękne.
Mam radość.
Mam pokój.
Mam Jego.
I choć życie nadal niesie swoje burze wiem, do Kogo należę. ❤️
A Ty?
Czy w swoim życiu masz takie miejsce, do którego wracasz po światło, kiedy jest ciemno?
Czy masz relację z Tym, który nie zabiera wszystkich burz, ale obiecuje, że przejdzie przez nie razem z Tobą?
Może warto dziś na chwilę zatrzymać się i zapytać swoje serce:
Komu lub czemu naprawdę ufam, kiedy przychodzi ciemność? ❤️🕊️

Odkryj więcej z Jola na pełnych obrotach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.